Inne tańce, CSW

W Centrum Sztuki Współczesnej obecnie 3 wystawy takie, że głowa mała (Inne tańce // Ziółkowski // Tori Wranes. Handmade Acoustics) . Nie dość, że spójne wewnętrznie, to jeszcze korespondujące wzajem ze sobą. A człowiek / osoba (zacięcie feministyczne) krąży i kiwa głową z uznaniem. A Virtual Reality na jednej z nich taki, że Pani odbywająca wirtualną podróż przede mną popadła w stany ekstatyczne, tak właśnie wyobrażam sobie peyotlowe tripy. Mam silne postanowienie przeskoczenia niemożności czasowych i powrotu, nim cuda te zdążą dobiec końca.

W Zachęcie natomiast w gust trafił mi zwłaszcza fragment wystawy Koji Kamoi. Choć fragment to mało powiedziane, gdyż rzecz rozpościera się w całej jednej przestrzeni, zupełnie odmiennej od tych z CSW, kolorowych i ociekajacych brokatem oraz sensownym szaleństwem. Tu jest, przy odrobinie farta (miałam!) spokój i kontemplacja odzwierciedlające (dobór słów nieprzypadkowy) aurę japońskich ogrodów. Ja napotkałam też (efekt chyba niezamierzony) tak motyla, jak zdechłą muchę, ah jaka piękna metafora.

Zachęta, Koji Kamoi, Cisza i wola życia
Zachęta, Koji Kamoi, Cisza i wola życia

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *