morze

 

Z okazji dzisiejszej premiery filmu „W samym sercu morza”, na stronie-matce, kulturalnie.waw.pl (a dokładnie: tu – klik!), mamy dla Was konkurs z gadżetami z filmu, czyli morskim breloczkiem oraz pulowerami.

Przy okazji warto dodać, że ten film z morzem w tytule, jest dużo lepszy, niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Przede wszystkim olśniewa aspekt wizualny: oglądając żagle w pełnej krasie łopoczące na wietrze, zmagania z żywiołem, czujemy się, jakbyśmy osobiście uczestniczyli w wyprawie bohaterów po płynne złoto – wielorybi tłuszcz. Oczywiście my, widzowie XXI, ekologicznie świadomi mamy w sobie protest przeciwko ich poczynaniom, to jest polowaniom na wieloryby. Nie da się jednak ukryć, że temat jest to ciekawy, w zasadzie chyba jeszcze nie eksploatowany kinowo, a przynajmniej nic w tej materii nie przychodzi mi do głowy. Może oprócz „Moby Dicka” Johna Hustona z Gregorym Peckiem z 1956 roku, ale ówczesna technologia filmowa siłą rzeczy nie dawała tak spektakularnych możliwości jak dziś.

Były więc rekiny, były orki, nadszedł czas na walecznego wieloryba. Swoją drogą, momentami napięcie generowane przez nieustępliwego walenia, który urządza polowanie na – o ironio – załogę wielorybników, sięga zenitu, niczym w kultowych „Szczękach”, a film ociera się o thriller. Kto by pomyślał, że zwierzę tak na pozór spokojne, jak – zdawałoby się – powolny, ospały wieloryb może wzbudzać takie emocje. A jednak!

PS. Film, jak pewnie się domyślacie, nawiązuje do książki „Moby Dick” Hermana Melville’a, który zresztą, odgrywany przez bondowskiego Q (Ben Wishaw), pojawia się w fabularnej ramie stanowiącej pretekst dla głównej historii. To dobra okoliczność, by w końcu sięgnąć po tę lekturę, co zresztą zamierzam uczynić!

Zwiastun filmu:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *