Katowice na weekend

Wybrałam się niedawno do Katowic po raz drugi, w celach w dużej mierze tatułatorskich (tatuaż też, obok narodzonego w Lizbonie jednorożca, drugi). Ale także tradycyjnie kulturalnych. A że ponieważ przy okazji pierwszej wizyty poruszałam się po Katowicach mocno po omacku, tym bardziej, że chwilę po tym, jak stopa moja stanęła na Katowickiej ziemi, padł mi definitywnie telefon, dzielę się pozyskanymi wrażeniami & odkryciami, jako zwiedzatorską sugestią.

Przyczyną naczelną pierwszej mej katowickiej eskapady była wystawa „Perspektywa wieku dojrzewania. Szapocznikow – Wróblewski – Wajda”, nad którą kuratorską pieczę sprawowała prześwietna Anda Rottenberg. Nie dość, że zachwyciła mnie wystawa, to olśniło muzeum, które użyczyło jej swych imponujących wnętrz – Muzeum Śląskie rzecz jasna (swoją drogą wnętrz bardzo dosłownie, bo duża część oszałamiającego kompleksu kryje się, zwyczajem śląskich kopalń, w podziemiach).

Muzeum Śląskie to gwóźdź do skapcaniałej trumny mojego opartego na niczym, martwego już, przekonania, że Katowice to jakaś kopalniana poszarzała nuda. Przepraszam Kato za to, już wcale tak nie myślę! Podróże kształcą i wybijają bzdury z głowy.
Do weryfikacji wspomnianego przekonania przyczyniły się równie – tu nastąpi polecajka z gatunku: co zobaczyć w Kato, gdy czasu masz bardzo niewiele:

(Tu podczas pierwszej wizyty rozczulił mnie pan odpowiedzialny za mówienie „proszę nie dotykać eksponatów”, który ze swego siedziska zahuczał do mnie i koleżanki: „EJ TYPIARY! Czy wy jesteście AeSPiary?!” – wyśmienity performance!)

  • wegeknajpa Złoty Osioł
  • kawiarnie: BezCukru i Botanika
  • Nikiszowiec (górnicze osiedle robotnicze) z Kafejem (kawiarnia, są pycha wegańskie słodkości)
  • Oraz lody Lodzio
  • jak również polecam uwzględnienie w programie posnucia się po prostu bez szczególnego celu, po drodze będzie wiele wspaniałości, street art, bagroły, uroki ulic & kamienic.

A że tuż po eskapadzie uporzadkowałam pozyskane wrażenia podczas wykładu „Wybitna architektura Katowic” w kawiarni Ken54 wiem już, że wrócę po jeszcze więcej.

PS. Fluotrumienna bluza z Selfiszowego odzysku (cyklicznie w galerii V9 wykonywane są metodą sitodruku naciuchowe nadruki projektowane każdorazowo przez innego młodego artystę / artystkę – jak odświeżyć zawartość pękającej w szfach szafy, nie dodając sobie powodów do wyrzutów sumienia).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *