Jerzy Jarocki Wydawnictwo Znak

Tyran, despota, dręczyciel. Geniusz, mistrz, wizjoner. Opinie o nim są tak wyraziste, jak kontrastowe. Bywa, że jedna osoba podziela zresztą obie skrajne. Jedno jest pewne: Jerzy Jarocki, podobnie jak niegdyś w teatralnych murach, rozpala w rozmówcach gorące emocji po dziś dzień. I te emocje, wespół z mnogością opinii, opowieści, retrospekcji zebrała w jego biografii (podtytuł: „Demon i mocarz teatru”) Elżbieta Konieczna, krakowska dziennikarka kulturalna, teatralna recenzentka.

Jarockiego, zaliczanego do grona najwybitniejszych reżyserów, poznajemy (czy też: przybliżamy sobie jego enigmatyczną postać) poprzez liczne konteksty. Autorka zabiera nas w reporterską podróż po rozległych kulisach twórczości, ale i życia prywatnego, kontrowersyjnego – nie jest to słowo na wyrost, tak, jak kontrowersyjnymi nazywani są dzisiejsi celebryci – reżysera. Gromadzi pokaźne grono (ok. 70 osób!) znakomitych rozmówczyń i rozmówców, którzy sami w sobie stanowią trupę barwną, znaczącą, godną czytelniczej uwagi (swoją drogą, w niedawnym numerze „Tygodnia Powszechnego” [52-53], przepełnionego tęsknotą wywiadu udzieliła, w nawiązaniu do książki, w której nie zabiera głosu, Maja Komorowska]. Ich liczne opowieści skrzą się od zajmujących anegdot, żywych wspomnień i, jako się rzekło, emocji, także tych negatywnych.

Bo też Jarocki do ludzi, nazwijmy to, przyjemnych, nie należał. Nie owijając w bawełnę, należałoby jego poczynania nazwać okrutnymi. I tu niewątpliwie cisnąć się będzie na czytelnicze usta pytanie: czy sztuka uzasadnia wszelkie poczynania? Czy w imię artyzmu można zależnych od siebie, tak emocjonalnie, jak zawodowo, artystów, tu – aktorów – obrażać, poniżać, doprowadzać na skraj wytrzymałości? Część wspominających twierdzi, że owszem, bo taka metoda uodparnia, pozwala wspiąć się, może i w bólach, lecz na szczyty, maestrii. Część po dziś nie przełknęła doznanych od Jarockiego zniewag.

Niezależnie od tego, jakiego rodzaju ocenę podsuwa nam zmysł empatii, ten inscenizator Gombrowicza, Różewicza, Mrożka czy Witkacego, to twórca nie dość, że ważny, to jeszcze w kontekście biograficznym ciekawy: jego osoba otwiera liczne drzwi teatralnych wspomnień, w które Konieczna wkracza śmiało, kreśląc przed odbiorcami drobiazgowo odtwarzany świat minionych dramatycznych (dwojga znaczeń) przeżyć, czy też prościej: kawał historii sceny polskiej (co szczególnie istotne, biorąc pod uwagę, jak efemeryczną przecież muzą jest Melpomena). Książka i dla tych osób, które po kulisach historii polskiego teatru poruszają się już swobodnie, jak i dla tych, które taką wiedzę chciałyby posiąść. Jedne i drugie będą – śmieć twierdzić – usatysfakcjonowane.

 

 

KONKURS! Mam dla Was egzemplarze tej książki! Ażeby wziąć udział w konkursie, na adres kulturalniekontakt@gmail.com przesyłajcie wiadomość z tytułem dowolnego spektaklu, który szczególnie zapadł Wam pamięć, z krótkim (max. 3 zdania) uzasadnieniem. W tytule wiadomości wpisujcie: „Jerzy Jarocki Znak”. Przed końcem przyszłego tygodnia autorzy / autorki 2 odpowiedzi, subiektywnie przeze mnie wybranych, otrzymają wiadomości z prośba o podanie danych do wysyłki (na terenie Warszawy istnieje możliwość odbioru osobistego). Powodzenia:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *