Łódź

Wybrałam się do Łodzi w tym roku po raz kolejny, celem zasadniczym wyprawy był koncert wyśmienitych chłopaków z Shortparis (kto nie zna, niech sprawdza). Przy okazji: przyczyną wyprawy przyszłomiesięcznej będzie Festiwal Kamera Akcja.
Standardowo ugościła mnie Łódź wspaniała ogromem dóbr, dzielę się zatem, polecając uwzględniać przy Waszych eskapadach:

  • Galeria ASP ul.Piotrkowska 68 trwa wystawa studentek/ów, na której m.in misie z niepełnosprawnościami, czy pluszowa rodzina depresiaków. Dzięki zwiedzatorskim poradom uzyskanym od przemiłej Pani z galerii, dotarłam również do obrazu Wojciecha Siudmaka „Narodziny dnia” w podwórku kamienicy przy Więckowskiego oraz błyskotliwego „Pasażu Róży” Joanny Rajkowskiej (wedle pana przewodnika rozprawiającego obok: Rajewskiej, uhh)
  • „Ekspresje Wolności. Bunt i Jung Idysz – wystawa, której nie było” w Muzeum Miasta Łodzi, choć niewielka, to tak gęsta, że pod koniec zwiedzania polecam zabrać gazetkę ze szczegółową papierową wersją ekspozycji)
  • Prototypy / 03: Carolina Caycedo i Zofia Rydet. Raport troski w Muzeum Sztuki (same ciekawe sprawy, kobiety ekologia i bunt, jak głosi widoczny na wystawie baner: „Women first affected, last conculted”).
  • Pasaż Lido w dawnych zakładach przemysłu dziewiarskiego (trwa tam wystawa „Owoce drzew wszystkich” z okazji festiwalu Łódź 4 Kultur)
  • Z uciech cielesnych: vegepizza w Korzeniach, rozmyślałam o niej od ostatniej tam wycieczki. Ponadto łódzkie opcje lumpeksowe, w przeciwieństwie do przetrzebionych wwskich, oferują prawdziwy ciuchurodzaj (mój faworyt: Łódzki Wieszak). Jak również gratki typu brytyjska gra karciana z ’88 o szczęśliwych rodzinkach. A pociągiem pojechałam ostatnim z możliwych, bo w drodze na dworzec trasą inną niż standardowa Fabryczna natrafiłam na Czekolada Retro Cafe gdzie warunki czytelnicze panują idealne.

Ergo: nie kupuję narracji o Łodzi jako mieście podupadłym

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *