Bursa

Miał pretensje do Pana, że uczynił go Polakiem, w dupie małe miasteczka, a za miliony, jako poeta, cierpiał od 10.00 d0 13.20. Andrzej Bursa, poeta – na bakier ze społecznymi normami – tzw. wyklęty (podobnie jak Baudelaire, Morrison czy Grochowiak). Nie dożył nawet trzeciej dekady, zmarł w wielu lat ledwie 25. Wbrew rozpowszechnionej mrocznej legendzie, współbrzmiącej zresztą z jego buntowniczym wizerunkiem, nie śmiercią samobójczą, a na niedorozwój aorty. Zdążył pozostawić po sobie imponujące literacką schedę. Wydaną niemal (w opracowaniu Wojciecha Bonowicza) w całości przez Wydawnictwo Znak.

Jeszcze kilka słów o tej intrygującej, a jak się wydaje nie należycie docenionej postaci – może zmieni to w końcu publikacja Znaku? Żył Bursa między rokiem 1932 a 1957. Na Uniwersytecie Jagiellońskim studiował dziennikarstwo. Oraz bułgarystykę, na którą przeniósł się zdegustowany ówczesną uniwersytecką indoktrynacją. Wziął ślub ze studentką ASP, Ludwiką Szemiot. Dorobili się syna Michała, nie dorobił się natomiast Bursa za swego życia poetyckiego tomiku. Jako literat zadebiutował w „Życiu Literackim” wierszem „Głos w dyskusji o młodzieży”. Łącznie, w różnych czasopismach, opublikował 37 wierszy. Na życie zarabiał wyuczonych fachem – operując piórem., w działach rolnym, reportażu oraz kultury „Dziennika Polskiego”.  Od roku ’56 współpracował z wielkimi: Cricoteką Kantora czy Piwnicą pod Baranami. Otrzymał nagrodę Listopada Poetyckiego – po śmierci.

Teraz dostajemy do czytelniczych rąk spragnionych nowych kartek zbiór dzieł (prawie) wszystkich. Dzieł twórcy fantastycznie bezczelnego, nieprzeciętnie przenikliwego,  z pióra którego sączy się rozkosznie zjadliwa ironia słów kąśliwych proporcjonalnie do beznadziei oraz szarugi socjalistycznej rzeczywistości.  Są tu wiersze, próby dramatyczne i proza, w tym utwory nigdy dotąd nie publikowane (dokładnie rzecz biorąc jest ich dziewięć). Oraz rysunki  – gryzmołki, sporządzane przez młodego gniewnego w notesach, na marginesach rękopisów czy gazetowych wycinków. Jest też i nota wydawcy,  z której dowiemy się choćby, że ostatnia najpełniejsza edycja utworów Bursy ukazała się niemal 4 dekady temu (w roku 1982).

Jest i wieńczący tę, pięknie wydaną zresztą, książkę zwięzły esej Wojciecha Bonowicza „Bursa jako wyzwanie”. Znajdziemy tu choćby przyczynę, dla której tom poezji nie ukazał się za życia autora (zapewne niewąsko dla niego irytującą). Pozycja, jako się rzekło, pięknie jest wydana, lecz okładkowy slogan, mający zachęcić do sięgnięcia po nią, wydaje mi się jednak ździebko nietrafiony. „Kultowa twórczość legendarnego poety” – tak można powiedzieć o co drugim autorze parającym się poetyckim rzemiosłem. O ile wręcz nie o każdym, biorąc pod uwagę właściwą naszym czasom nadprodukcję stwierdzeń oceniających nadbudowanych nad tym przymiotnikiem.

Reasumując: to jedna z tych książek, które otworzyć można na chybił trafił, a losowe wertowanie tego typu nie obarczone jest ryzykiem rozczarowania.

Oprawa twarda

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2018-08-20

Liczba stron: 400

Format: 150x235mm

Cena katalogowa: 49,90 zł

Rok wydania: 2018

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *