Bardzo Brzydki Dziennik, Magazyn Znak

Bardzo ładny „Bardzo Brzydki Dziennik”

Napełnia entuzjazmem szerzący się od nie tak znowu dawna ozdrowieńczy trend: otóż przestaje się udawać, iż ludzkość, przede wszystkim zaś kobiety, nie ma pryszczy, fałdek, tzw. zbędnego owłosienia czy braku ochoty na wstanie z łóżka w przypływach gorszego nastroju. Albo po prostu gdzieś. W taką ludzką bezpretensjonalną szczerość wpisuje się Iga Chmielewska swoimi rysunkami, a teraz też „Bardzo brzydkim dziennikiem”.

Bardzo ładny „Bardzo brzydki dziennik” oprócz tego, że obfituje w zasłużenie rozsławione rysunki Igi, przeplatany jest jej przekazami tekstowymi. A te utrzymane są w ciepłym, koleżeńskim tonie: tak, jakby zwracała się do Ciebie Twoja przyjaciółka, czy Ty sama w dniach naznaczonych dobrym nastrojem i zadowoleniem z siebie. Ponadto zaś, ta papierowa, przesiąknięta tak urokliwą, jak silną, dziewczęcością papierowa przestrzeń ma odpowiednią ilość miejsc pustych, przeznaczonych na notki, zapiski, plany. Są i „notatki” i „wydatki”, „cele miesiąca” i „wydarzenia”. Tym samym kajet wpisuje się w koncepcję dziennika bullet journal: czyli dającego szerokie pole popisu oraz twórczego manewru: można go zapisywać, kolorować, wyklejać, brokacić, etc. etc.

W związku z czym w jego bardzo ładne ramy zamierzam wpisać rozkład mojego żywota w nadchodzącym roku 2019.

Autorka zaś, nie dość że stworzyła dziennik oraz, przez lata, niezliczoną ilość krzepiących, podtrzymujących na duchu, prowokujących uśmiech ale i refleksję, rysunków, to prowadzi także konto na Instagramie. Polecam uwadze, ponieważ Iga nie tylko rysuje tak, że chce się oglądać, ale też opowiada tak, że chce się słuchać.

PS. A na stronce-Matce, czyli kulturalnie.waw.pl, 2 Dzienniki do zgarnięcia!:)

 

Oprawa miękka

Wydanie: pierwsze

Pierwsze wydanie: 2018-11-20

ISBN: 978-83-240-5480-0

Liczba stron: 208

Wydawnictwo: Znak Horyzont

Format: 140x205mm

Cena katalogowa: 34,90 zł

Rok wydania: 2018

Polskie Mistrzynie w „Znaku”

Wraz ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości mija wiek od wywalczenia (nie: uzyskania) przez Polki praw wyborczych. Poczta Polska setne urodziny suwerenności uświęciła serią jubileuszowych znaczków gromadzących grono dostojnych zasłużonych panów, Polki natomiast reprezentuje Matka Boska. Na polskich ulicach pojawiają się kolejne monumenty dostojnych mężów, polityków i wojaków (podczas, gdy jak podkreśliła profesor Monika Płatek, czy to podczas zorganizowanego na Uniwersytecie Warszawskim wykładu na temat przemocy seksualnego, czy podczas oprowadzania po zorganizowanej przez MSN wystawie „Niepodległe”, pomnika gospodyni domowej nadal boleśnie brak).

Tymczasem magazyn „Znak”, stulecie uzyskania przez kobiety praw wyborczych świętuje fantastycznym numerem poświęconym właśnie Kobietom, w tym trzem okładkowym Mistrzyniom: Janion, Torańskiej, Skardze. Numer spektakularnie otwiera wywiad poświęcony profesorce Janion: w tak boleśnie  (samotność, ubóstwo etc.), ale potrzebnie szczery sposób nikt chyba o niej – a tym samym: kondycji i społeczeństwa, i nauki polskiej – jeszcze nie rozmawiał.

Małgorzata Kowalska wspomina z kolei  Barbarę Skargę, kreśląc obraz intelektualistki reprezentującej – będący połączeniem intelektu i społecznictwa – etos powoli odchodzący w zapomnienie. Magdalena Kicińska, autorka choćby „Pani Stefy” kreśli wspomnieniowy portret Teresy Torańskiej, wspomnień szukając również pośród własnych notatek sporządzanych podczas zajęć z zasłużoną reportażystką. To teksty odnoszące się do okładkowych Mistrzyń.

Dalej jest nie mniej ciekawie. Jest zestawienie wybitnych Polek minionego stulecia. Tu postaci mniej rozsławione, a godne zapamiętania, jak Zofia Kernowa czy Hanna Malewska, jak i te, które uzyskały zasłużoną rozpoznawalność, w parze ze słyszalnością: Halina Bortnowska czy Janina Ochojska. Dalej Zdzisław Schubert rozmawia z Urszulą Peczek o polskiej szkole plakatu, kolejnym zjawisku godnym wzmiankowania przy okazji celebrowania rocznicy jak i ono szczególnie ważnej.  Jest też mrożony list Ingi Iwasiów do literackiej córki, której spotkać nigdy nie miała szansy, dzieliło je zbyt wiele lat i okoliczności.

Tyle dobrego, a to ledwie niewielka część. Po więcej z przekonaniem odsyłam do Mistrzowskiego numeru.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *