star-wars-battlefront_u6e3

W czwartkowo-listopadowy wieczór złote tarasy, oblężone zwykle przez rzesze zakupowiczów, stały się miejscem inwazji, innymi słowy Przebudzenia Mocy, Kontratakującego Imperium, Ataku Klonów bądź Zemsty Sithów – nawiązania można by mnożyć (do siedmiu). Zorientowani wiedzą już o czym będzie mowa. Niezorientowanym (do których zresztą i ja w tej materii należę, na wydarzenie wybrałam się jako ignorantka chcąca zgłębić popkulturowy fenomen) podpowiem: Gwiezdne Wojny. A dokładnie: premiera najnowszej części gry Star Wars Battlefront.

20151119_174647

Tym samym centrum handlowe zmieniło się w arenę graczy: na każdym kroku napotykałam zawodników pochłoniętych – toczoną na rozstawionych specjalnie w tym celu konsolach – batalią. Nawet osoba tak nie wczuta w klimat jak ja (jak do tej pory nie udało mi się przebrnąć przez wszystkie części galaktycznej sagi choć ciągle obiecuję, że spóbuję), nie mogła go tego wieczoru nie poczuć. Oprócz tłumu fanów w starwarsowych koszulkach, galaktyczny nastrój budowany był przez koncert muzyki z filmu oraz paradę postaci z Uniwersum. Postaci paradowały zresztą nie tylko po scenie, ale również pomiędzy przybyłymi na premierę, wzbudzając tak entuzjazm, jak chęć posiadania wspólnego zdjęcia z Darthem Vaderem czy szturmowcem.

20151119_194909

Co do samej gry (dzięki EA STAR WARS oraz Playstation Polska za egzemplarz!). Raz jeszcze podkreślę, iż jestem ignorantką tak gwiezdnowojenną, jak w obszarze gier komputerowych, tudzież konsolowych (tak to się odmienia?). Oddam więc głos osobom bardziej kompetentnym – twórcom gry. Wśród pięciu powodów, dla których warto zagrać w grę, twórcy wymieniają: „Niezrównany autentyzm”, czyli dostęp do oryginalnych rekwizytów i lokalizacji z filmów; starcia lądowe na galaktyczną skalę; możliwość wcielenia się w bohaterów z filmu (cóż – któż nie chciałby przekonać się na własnej skórze, jak to jest być Darthem Vaderem?); możność brania udziału w pojedynkach statków kosmicznych; gra przeznaczona zarówno dla Jedi jak i Padawanów (czyli możność przełączania się między widokami pierwszej i trzeciej osoby oraz granie w sieciowym trybie wieloosobowym).

20151119_222101

I cóż, nie rozmijają się z (wirtualną) rzeczywistością. Zasady funkcjonowania gry jako takie nie stanowią wyzwania i są łatwe w opanowaniu, pozostaje więc zatem samo podjęcie wyzwania rozgrywki, sycącej tak zmysł wzroku, jak słuchu. I powiem tak: skoro ignorantom takim jak ja gra sprawia przyjemność oraz satysfakcję, na co stanowię żywy dowód, jakież rozkosze muszą przeżywać gracze wytrawni i doświadczeni?

Aha. Gdyby ktoś miał sugestie, w jakiej kolejności najlepiej zabierać się za seans gwiezdnych wojen, z zaciekawieniem natężam uwagę.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *