BeFunky Collage

Choć tryb życia wiodę ostatnimi czasy raczej siedząco-biblioteczny, a moja aktywność fizyczna ogranicza się do przechadzek, wizyta na Planecie Gigantów okazała się nie lada frajdą. W dużej mierze dlatego, że intensywna rekreacja narzucana przez konstrukcję torów wiąże się po pierwsze z rywalizacją, po drugie: z ogromną dawką śmiechu. Do dyspozycji mamy dmuchane tory o różnych stopniach trudności i zaawansowania przeszkód. Podejmując to gigantyczne (jeśli chodzi o poziom rozrywki) wyzwanie będziecie się wspinać, biegać, skakać, ślizgać. Zwłaszcza ta ostatnia aktywność przypadła w udziale mi i moim znajomym, ponieważ natrafiliśmy na porę deszczową – jak wszyscy wiemy tegoroczne lato nie rozpieszcza nas pogodowo. I wiecie co? Dzięki temu było jeszcze zabawniej, dżdżysty prysznic stanowił przyjemne orzeźwienie, a porażki dostarczały nam nie mniej uciechy niż skoki wykonane poprawnie, niezakończone miękkim lądowaniem obok atakowanej przeszkody. Szczególnie podobał mi się przyrząd, za pośrednictwem którego mogliśmy pomachać do pozostałych entuzjastów nietuzinkowej gimnastyki niejako zawieszeni nad ziemią. Jakim cudem możliwe było to rzucenie wyzwania prawom grawitacji? Otóż za pośrednictwem skafandra będącego gigantycznym rzepem, trampoliny oraz kompatybilnej z wdziankiem tarczy. Gdybyście chcieli doskoczyć tak wysoko, jak tylko to możliwe, pomoże Wam w tym przemiła obsługa, podając – pod stopę – pomocną dłoń. Niezależnie zatem od warunków atmosferycznych zapewnijcie sobie tę dawkę sportowej sielanki – akumulator endorfin naładowany. A i zasiedziałe przed biurkiem i komputerem ciałko, który to problem stanowi wszak zmorę naszych czasów, na pewno będzie Wam wdzięczne.

Giganci czekają na Was w weekendy w 19. Dzielnicy. Więcej info: https://www.facebook.com/GigantWipeout/?fref=ts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *