sintra

Temat przewodni: Sintra (#PalaceDay)

Niespełna godzinę podróży pociągiem (z dworca Rossio) od Lizbony leży kraina z baśni wyjęta (tak jakby w samej Lizbonie nie było już wystarczająca magicznie). To między innymi tu Andrzej Żuławski kręcił swój ostatni film (Kiedy w końcu „Kosmos” wejdzie do regularnej dystrybucji??). Zamki, zameczki, pałace, groty rozsiane są po wzgórzach Sintry. Istnieją różne sposoby przemierzania tej okolicy rodem z produkcji Disneya. Będąc tu za pierwszym razem, za namową kompana skorzystałam z łatwo dostępnej metody transportu: busa (a jest ich tam, podobnie jak autobusów, autokarów, etc bez liku). Bus – bęc – rozkraczył się na środku jednej z wąskich ścieżyn, resztę drogi przejść musieliśmy pieszo, a nie żebyśmy nie zapłacili za bilety słono. Podczas dwóch zatem kolejnych wizyt postanowiłam od razu poruszać się o własnych nogach i siłach. W takim przypadku należy liczyć się z długimi dystansami i stromymi podejściami, ale i tak warto.

Do wczorajszej wizyty zmotywowała mnie otrzymana informacja prasowa, obwieszczająca międzynarodowy #PalaceDay. Wspaniała mobilizacja, uznałam, z pewnością z tej okazji na miejscu czekać będzie na mnie kulturalnych atrakcji bez liku. Chcąc uzyskać pełną ich listę udałam się do punktu informacji turystycznej. Miła pani bardzo zdziwiona moim pytaniem nie miała zielonego pojęcia do czego nawiązuję. Poszperała w komputerze, po chwilo dochodząc do wniosku: „O, faktycznie, jesteśmy na liście”. I tyle. Cóż, trudno się dziwić, to miejsce naprawdę nie potrzebuje już żadnych form promocji, jego popularność przekłada się na masy, dosłownie niezmierzone masy turystów (no trudno). Nastawić się należy niestety na niemały wydatek, wizyta w każdym z obiektów to około (+/-) dziesięciu euro (informacja dla posiadaczy legitymacji prasowych: gwarantują tu darmowy wstęp). Ale jest i alternatywna wersja zwiedzania, dla osób wyposażonych w skromne zasoby budżetowe. Otóż sama obecność w tym urokliwym miasteczku, spacer jego uliczkami to już przyjemność sama w sobie, nie trzeba odwiedzić wszystkich obiektów, by poczuć się w pełni usatysfakcjonowanym. A wręcz byłoby to podczas jednodniowej wizyty niemożliwe. Naprawdę wystarczy wybrać jeden, i ma się i namiastkę całości i pełen obraz danego obiektu. W takiej sytuacji szczególnie polecam Quinta da Regaleira, owianą otoczką aury masońskiej tajemnicy, ze słynną studnią inicjacyjną (27 metrów!). A po dniu intensywnego łazikowania warto doczytać kontekst historyczny (bezpłatne ulotki oferowane są przez każdy kompleks zamkowy – bogato ilustrowane, z dużą ilości merytorycznych informacji, to dobry punkt wyjścia), bo jest tego a jest, a wszystko bardzo interesujące.

Na zaostrzenie podróżniczego apetytu oraz dla nacieszenia oczu, z okazji #PalaceDay:

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *